Strona korzysta z plików cookies aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Możesz zablokować te pliki zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak blokady oznacza zgodę się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Więcej informacji w naszej polityce prywatności.  Zamknij komunikat
logo_lrnp.jpg

Zdrowie to więcej niż brak choroby

2014-02-11
 | Autor: Redaktor
Rozmowa z dr. Tomaszem Tomasikiem, prezesem Kolegium Lekarzy Rodzinnych w Polsce

Czy zajmowanie się przemocą w rodzinie jest rolą lekarza?

Zdrowie to coś więcej niż brak choroby. Według definicji WHO to fizyczny, psychiczny i społeczny dobrostan pacjenta. Przemoc w rodzinie – czy to w odniesieniu do współmałżonka, czy do dziecka, dziadka czy babki – jest  natomiast poważnym zakłóceniem  tego dobrostanu.

Kieruje Pan Kolegium Lekarzy Rodzinnych.  Czy pańscy koledzy dostrzegają problem przemocy w rodzinie?

Lekarz rodzinny to specjalista, który koncentruje się nie tylko na zapobieganiu, rozpoznawaniu i  leczeniu chorób, ale bierze też pod uwagę szersze uwarunkowania. . Dlatego musi uwzględniać w opiece nad pacjentem konteksty rodzinny i społeczny. Takie podejście to jedno z pryncypiów medycyny rodzinnej. Wydaje się, że  symptomy doświadczania przemocy lekarz rodzinny może rozpoznać szybciej niż jakikolwiek inny specjalista.

Niestety w życiu bywa inaczej. Nawet jeśli lekarz podejrzewa, że przyczyną dolegliwości jest doznawanie przemocy, to zazwyczaj zwycięża myślenie: „To   prywatna sprawa pacjentki czy pacjenta, to nie moje życie”.

Niestety, tak jest. Istnieje wiele powodów takiej sytuacji. Jednym z nich jest na pewno poczucie, że obowiązkiem lekarza jest przede wszystkim leczenie chorych, a nie zajmowanie się jakimikolwiek innymi kwestiami. To jednak zbyt wąskie pojmowanie naszej roli.

Od czego powinna zacząć się zmiana sytuacji?

Myślę, że w przypadku lekarzy rodzinnych od refleksji. Obawiam się, że wielu z nas ma ograniczone umiejętności, jeśli chodzi o rozpoznawanie zjawiska przemocy w rodzinie i  nie wie jak postępować w takiej sytuacji. W trakcie edukacji  medycznej mało uwagi poświęca się problemowi przemocy. Ustawodawcy może się wydawać, że jeżeli uchwali odpowiednią ustawę, nałoży na lekarzy pewne obowiązki,  to  już wystarczy. Tymczasem potrzebna jest zmiana mentalna w podejściu każdego lekarza. Po pierwsze zaakceptowanie obowiązku, jaki na nim spoczywa, po drugie –uświadomienie sobie ewentualnego braku wiedzy, wreszcie zaś – włożenie wysiłku w nabycie odpowiednich umiejętności. Dlatego wspieramy kampanię „Lekarzu, reaguj na przemoc!”.

Jakie trudności, oprócz braku wiedzy, musi pokonać lekarz, aby reagować na przemoc?

Lekarz rodzinny może mieć wielorakie trudności  w rozwiązywaniu tego typu problemów. Proszę pamiętać, że sprawuje on opiekę najczęściej nad całą rodzinę, a więc zna  nie tylko osobę doznającą przemocy, ale i potencjalnego sprawcę. Lekarz może się obawiać, czy jego interwencja w stosunki rodzinne nie przyniesie więcej szkody niż pożytku.

Jeśli do lekarza zgłasza się pacjentka – czy też pacjent, bo przemoc może dotyczyć także mężczyzn – z jakimiś niespecyficznymi objawami, bólami głowy, bezsennością czy zaburzeniami ze strony przewodu pokarmowego i stwierdzi, że od dawna dokuczają choremu te dolegliwości, a z badań nic nie wynika, to wówczas warto szukać przyczyn również w sytuacji rodzinnej.

Przestrzegałbym jednak przed kierowaniem się wyłącznie intuicją. Pacjent nie może poczuć się dotknięty niewłaściwie sformułowanym pytaniem o doświadczanie przemocy. Lekarz musi dołożyć starań, żeby nie wystawić  na szwank prawidłowych relacji łączących go z pacjentem. Aby umiejętnie wypytać o problem i go rozpoznać, potrzebna jest wiedza i umiejętności, o których wspomniałem.

Przekazaniu tej wiedzy służą publikacje „Lekarzu, reaguj na przemoc!”, a także strona internetowa kampanii. Sporo uwagi poświęcamy interdyscyplinarnej współpracy lekarza z innymi instytucjami i służbami powołanymi do przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Jak namawiać do takiej współpracy?

Na pewno lekarz sam nie zdoła zwalczyć zjawiska przemocy w rodzinie pacjenta. Uważam, że powinien czuć się odpowiedzialny przede wszystkim za pomoc swojemu podopiecznemu, a nie za samodzielne rozwiązanie problemu. Powinien podejmować współpracę z pomocą społeczną, organami porządku publicznego czy nawet organami ścigania.

Nie  ukrywajmy, że pewne okoliczności zniechęcają lekarzy do tej współpracy. Zdarzało się, że zgłoszenie policji podejrzenia o przemocy w rodzinie wiązało się np. z wezwaniem lekarza na komisariat, by składał dodatkowe wyjaśnienia.  Dlatego wydaje mi się, że wiele jeszcze trzeba zrobić, jeśli chodzi o współpracę między sektorem ochrony zdrowia a sektorem prawnym, sektorem edukacji czy sektorem pomocy społecznej.

Zaczynamy od działań edukacyjnych. Czy Pana zdaniem w tle problemu, o którym rozmawiamy, można umieścić swego rodzaju społeczną zgodę na przemoc w rodzinie?

Może inaczej: przyzwolenie na przemoc w rodzinie to za dużo powiedziane, ale z pewnością możemy mówić o przyzwoleniu na to, aby nie wtrącać się do życia obcych ludzi, żeby nie interesować się, czy źle się u nich nie dzieje itp. Na szczęście podejmuje się  wiele działań, by to zmienić.  Kampania „Lekarzu, reaguj na przemoc!”  również pełni taką rolę.