Strona korzysta z plików cookies aby ułatwić korzystanie z naszego serwisu oraz do celów statystycznych.
Możesz zablokować te pliki zmieniając ustawienia przeglądarki. Brak blokady oznacza zgodę się na ich użycie oraz zapisanie w pamięci urządzenia.
Więcej informacji w naszej polityce prywatności.  Zamknij komunikat
logo_lrnp.jpg

Lekarz ma obowiązek nieść pomoc

2014-02-10
 | Autor: Redaktor
Rozmowa z dr n. med. Joanną Cielecką-Kuszyk, pediatrą, autorką publikacji dotyczących roli ochrony zdrowia w przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie

Wiemy, jakie są zapisy ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, jeśli chodzi o udział lekarzy w systemie, i wiemy, jaka jest praktyka. Gdyby Pani jako lekarz miała powiedzieć swoim kolegom lekarzom, dlaczego mieliby angażować się w system, tak jak przewiduje to ustawa, to jakich argumentów by Pani użyła?

Przed wprowadzeniem nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, jeśli lekarz spotykał się z przypadkami przemocy w rodzinie, miał w zasadzie tylko dwa rozwiązania: skierować sprawę do prokuratora albo do sądu rodzinnego. I to wszystko. Jeśli później przyjmował danego pacjenta, nie wiedział, co się dzieje w jego życiu, czy została podjęta interwencja itd. Nie miał żadnych informacji zwrotnych. Poza tym mógł obawiać się odpowiedzialności personalnej z racji zaangażowania się w problem przemocy.

Natomiast po wprowadzeniu nowelizacji ustawy  i procedury „Niebieskie Karty” lekarze zyskali możliwość współpracy z zespołem osób zajmujących się przemocą w rodzinie. Lekarz nie musi już samodzielnie diagnozować, czy doszło do tej przemocy, czy może nie. Jeżeli ma takie podejrzenie, to nie zostaje sam z tym problemem, ale ma obowiązek poinformować osoby kompetentne, które dysponują znacznie większą liczbą narzędzi do pracy z takimi rodzinami. Lekarz ma prawo podejrzewać przemoc, ale właściwą diagnozą zajmują się specjaliści w zespole interdyscyplinarnym lub grupie roboczej.

Poza tym po nowelizacji ustawy lekarze mają dostęp do informacji zwrotnych na temat ich pacjentów i rodzin, a także wpływ na to, jak będzie przeprowadzana interwencja – lekarz może bowiem zostać członkiem zespołu interdyscyplinarnego lub grupy roboczej  i na bieżąco angażować się w podejmowane działania.

To wszystko brzmi bardzo dobrze, ale w rzeczywistości lekarze niechętnie się angażują. Jakie są przeszkody i co zrobić, żeby je przezwyciężać?

Rzeczywiście, lekarze dość niechętnie się angażują. Po pierwsze wynika to ze zwyczaju, by – mówiąc potocznie – nie wyciągać spraw pacjenta na zewnątrz, chociażby do zespołu interdyscyplinarnego. Myślę, że wielu lekarzy w istocie chce się zaangażować, ale woli od razu zgłosić się do prokuratury, ponieważ nie mają zaufania do zespołu interdyscyplinarnego, nie wiedzą, jak się z nim współpracuje. Najlepiej więc, gdyby – z jednej strony –zespół już wcześniej współpracował z lekarzami, a z drugiej – żeby lekarze też znajdowali czas na zaangażowanie się w działania zespołu. To jest możliwe w praktyce i znam przypadki, gdy ta współpraca układa się bardzo dobrze.

Inną z barier wymienianą przez lekarzy jest konieczność zachowania tajemnicy lekarskiej. To nie może być jednak przeszkodą, ponieważ – po pierwsze – wszyscy członkowie zespołu interdyscyplinarnego podpisują klauzulę poufności pod rygorem odpowiedzialności karnej za niedochowanie tajemnicy zawodowej. A po drugie jest nasz Kodeks Etyki Lekarskiej, który jasno mówi, że lekarz ma prawo ujawnić zauważone fakty zagrożenia zdrowia lub życia, jeżeli wiążą się z łamaniem praw człowieka. Podjęcie odpowiednich działań po dostrzeżeniu zjawiska przemocy w rodzinie w żadnym wypadku nie jest więc złamaniem tajemnicy lekarskiej.

Czasem jeszcze lekarze tłumaczą się brakiem czasu. To oczywiście prawda, jest mało czasu, szczególnie w polskich warunkach, kiedy lekarz rozliczany jest z ilości pacjentów a nie z czasu, jaki poświęca pacjentowi. Jednak pacjent doznający przemocy potrzebuje więcej czasu i pomocy ze strony lekarza. Pomoc tym ludziom jest obowiązkiem lekarza zarówno społecznym jak i służbowym, toteż takie aspekty jak konieczność poświęcenia nieco większej ilości czasu nie powinny być brane pod uwagę. Wiele zależy od osób kierujących placówkami ochrony zdrowia: te osoby powinny zapewnić czas lekarzowi na interwencję w przypadku podejrzenia o przemoc w rodzinie.
Jeszcze jedną ważną barierą jest obawa czy strach, że sprawca przemocy może swoją agresje skierować przeciw lekarzowi. I w tym przypadku procedura „Niebieskie Karty” chroni lekarza, ponieważ to zespół dalej interweniuje, sytuacja w rodzinie jest monitorowana, a sprawca nie może bezkarnie działać.

Lekarz może jednak powiedzieć: „To, co dzieje się w domu pacjenta, nie jest tym, z czym się przychodzi do lekarza”. Czy interwencje w sprawach przemocy w rodzinie faktycznie nie są działaniami, które wpływają na zdrowie pacjentów?

Nie do końca. Każdy lekarz wielokrotnie styka się w praktyce z objawami psychosomatycznymi wynikającymi z sytuacji życiowej pacjenta. Pomoc lekarska często więc wykracza poza ścisłe procedury medyczne. W końcu jest to zawód zaufania publicznego i lekarz ma obowiązek nieść pomoc nie tylko wtedy, kiedy pacjent ma objawy somatyczne, lecz także wtedy, kiedy są to objawy towarzyszące przykrym sytuacjom w życiu pacjenta. Nie należy więc zasłaniać się tym, że to jest ingerencja w życie osobiste pacjenta. Osoby, które tak twierdzą, nie posiadają wiedzy na temat specyfiki zjawiska  przemocy w rodzinie. Nie rozumieją, że zwykle osoby doznające przemocy nie są w stanie same sobie pomóc i w rzeczywistości oczekują interwencji z zewnątrz.

A czy zna Pani historie pacjentek lub pacjentów, których życie zmieniło się pod wpływem interwencji lekarza w zjawisko przemocy w rodzinie?

Tak, słyszę o takich historiach. W szpitalu ponadto zaczęliśmy stosować formularz „Niebieskie Karty” w przypadku dzieci zaniedbywanych przez rodziców. Dotyczy to np. dzieci, które są na przewlekłym żywieniu pozajelitowym, ale rodzice nie wypełniają zaleceń lekarskich. W takiej sytuacji interwencja na podstawie procedury „Niebieskie Karty” pozwala na to, by rodzina dostała nadzór, a jednocześnie wsparcie ze strony służb społecznych. Sytuacja dziecka diametralnie się poprawia. Ja zresztą uważam, że „Niebieskie Karty” to procedura, która przede wszystkim pomaga nadal przebywać dziecku w rodzinie, która dawniej stosowała przemoc.

Ale są też inne sytuacje. Pewna kobieta od wielu lat doznawała przemocy fizycznej ze strony męża. Była bita po głowie i po każdym akcie przemocy szła do lekarza, mówiła, że uderzyła się o ścianę lub o drzwi szafy i że chciałaby zrobić tomografię komputerową. Sama płaciła za badanie, żeby zobaczyć, czy nic złego jej się nie stało. Wielokrotnie przychodziła do lekarzy i nikt jej nie zapytał, czy została pobita. Wszyscy bezdyskusyjnie przyjmowali jej wyjaśnienia. Dopiero kiedy doszło do interwencji policji w jej domu i policja wszczęła procedurę „Niebieskie Karty”, po raz pierwszy otrzymała pomoc ze strony różnych służb społecznych. Gdy udało jej się wyjść z tej przemocy i opowiadała nam tę niesamowitą historię, wyjaśniła, że gdyby tylko jakikolwiek lekarz zapytał ją o sytuację w domu, toby wszystko opowiedziała.

Czekała na to pytanie?

Tak. I gdyby tak się stało, ta przemoc fizyczna w rodzinie z pewnością nie trwałaby tak długo. A sama po prostu nie miała siły podjąć walki. Wstydziła się, bała się powiedzieć, co się dzieje i jaka jest prawdziwa przyczyna urazów.

Czy jest też tak, że jeśli lekarz, czyli osoba zaufania publicznego, potwierdzi fakt doświadczania przemocy, to ta interwencja ma lepszy skutek? Czy ten biały kitel, który wzbudza zaufanie, można wykorzystać w procesie pomagania ludziom, którzy doświadczają tego typu problemów?

Tak, myślę, że aby interwencja była skuteczna, to ochrona zdrowia musi być jednym z ogniw systemu przeciwdziałania przemocy w rodzinie. Pacjent, który przychodzi do gabinetu, często opowiada o swoich dolegliwościach, problemach. To właściwie pierwsze miejsce, w którym powinien otrzymać pomoc, jeżeli dochodzi do przemocy w rodzinie.

Poza tym sama procedura „Niebieskie Karty” to nie tyko wypełnienie formularza, lecz także wydanie bezpłatnego zaświadczenia lekarskiego, poinformowanie pacjenta, do jakich instytucji może zgłosić się po pomoc, i wreszcie wyjaśnienie, że przemoc jest w Polsce karalna.

Na koniec trzeba pamiętać, by lekarz zadbał o maksymalną szczegółowość prowadzonej dokumentacji medycznej, bo to może być później dowód w sądzie. Jeżeli lekarz dobrze wywiązuje się z tego obowiązku, to nie zawsze musi stawiać się w sądzie jako świadek. Często wystarcza sama dokumentacja.